WRiA



        płk rez. mgr inż. Zbigniew Przęzak
        Bydgoszcz, 10 grudnia 2004 r.


Wspomnienia i refleksje przeciwlotnika

Część III - 37 dywizjon artylerii OPK1 - Glicko k. Nowogardu 1981-1985.

Wywiad z ostatnim dowódcą 37 dr OP, ppłk. rez. Edwardem Kornickim.

ppłk Edward Kornicki
ppłk rez. Edward Kornicki

28 grudnia 2004r. miałem sposobność porozmawiać z ostatnim dowódcą 37 dywizjonu rakietowego OP z Nowogardu, ppłk. rez. Edwardem Kornickim. Znamy się od 1981rok.

Edward jest gawędziarzem. Bardzo chętnie wraca do starych czasów. Tak naprawdę, to 37 dr OP był dla niego nie tylko miejscem pracy. Poświęcił dla dywizjonu kawał swojego życia, jak to się mówi, najlepsze lata swojego życia.

Mieszka obecnie w Nowogardzie wraz z żoną Teresą w domu, który sam wybudował. Ma dwóch synów i jest już dziadkiem dla swego wnuka. Poniżej, przedstawiam treść autoryzowanego wywiadu:

        Z.P. - Co skłoniło cię do wstąpienia w szeregi Wojska Polskiego i kiedy ?
        E.K. - Jest to pytanie, na które tak na dobrą sprawę sam nie znam odpowiedzi. Z wojskiem nie miałem do 1964 żadnych związków, ani też tradycji rodzinnych. Jedyny kontakt to podczas kilkuletniej działalności sportowej w aeroklubie wrocławskim miałam kontakty z pilotami z pułku lotniczego, ale nie przełożyło to się na wzbudzenie większego zainteresowania służbą wojskową, pomimo namowy w WKR. W pewnym momencie wezwanie do WKR, karta powołania do zasadniczej służby wojskowej, nie ciekawa praca zawodowa, no i deficyt czasu na przemyślenie, co robić dalej. Ponowna sugestia szefa WKR i 1.10 1964 r. melduję się w Oficerskiej Szkole Uzbrojenia w Olsztynie. Jakieś sprawdzenie wiedzy, sprawności fizycznej i zostałem podchorążym. Dlaczego, pomimo, że na miejscu miałem 2 szkoły oficerskie wybrałem tak odległy Olsztyn? Bardziej od wojska interesowała mnie technika.

        Z.P. - Jak potoczyły się dalsze losy po ukończeniu Oficerskiej Szkoły Uzbrojenia ?
        E.K. - Naukę w Oficerskiej Szkole Uzbrojenia odbywałem w kierunku rakiet klasy ziemia-ziemia w zakresie obsługi technicznej. Z uwagi na istniejące potrzeby w rozbudowie wojsk rakietowych OPK wydzielono grupę 8 absolwentów do przeszkolenia w ramach Kursu Doskonalenia Oficerów w Centrum Szkolenia Wojsk Rakietowych i Artylerii w Bemowie Piskim.

        Z.P. - Domyślam się, że byłeś w tej grupie ?
        E.K. - Tak. W Bemowie Piskim meldowałem się w październiku 1967 r. Tam dopiero dokonano formowania 4 dywizjonów artylerii 26 Brygady Artylerii. Były to 36, 37, 38, i 39 da. Trafiłem do baterii technicznej 37 da. Przeszkolenie nie sprawiało żadnych kłopotów. Muszę powiedzieć, że Oficerska Szkoła Uzbrojenia dobrze przygotowywała absolwentów do pracy w służbach technicznych, była to jedna z lepiej notowanych szkół. Należy też podkreślić, że przeszkolenie w Centrum Szkolenia Wojsk Rakietowych i Artylerii realizowane były na wysokim poziomie i w pełni przygotowało nas do pracy.
        
        Do 37da, oprócz mnie, skierowano jeszcze ppor. Kowalika Andrzeja na stanowisko starszego technika dystrybucji paliwa, ja zaś zostałem wyznaczony na stanowisko starszego technika montażu i zbrojenia. Oprócz nas, absolwentów OSU, w baterii był technik stacji kontrolno-pomiarowej ppor. Mucha Władysław oraz 4 absolwentów WAT:

Chciałbym podkreślić, że współpraca między nami układała się bardzo dobrze, dużo wzajemnie od siebie uczyliśmy się. Należy podkreślić, że przyszło nam razem tworzyć 37 dywizjon w pionierskich warunkach. Były to trudne czasy ale i twórcze. Każdy z nas miał satysfakcję z tego co robił. Oczywiste, że po 2-3 latach koledzy absolwenci WAT odeszli na inne wyższe stanowiska, realizując swoje plany zawodowe i osobiste. Niektórzy, tak jak ppor. Kazimierz Korbik, po okresie dowodzenia 40 da zakończył służbę w pionie technicznym 3 KOP, ppor. Andrzej Popiela zakończył służbę w pionie technicznym 2 KOP, ppor. Tadeusz Skworzeczakończył służbę jako wykładowca w WOS w Koszalinie, ppor. Henryk Gruchała poświęcił czas na pracę naukowo-dydaktyczną na WAT gdzie uzyskał znaczące sukcesy Osobiście mam dużą satysfakcję że przyszło mi współpracować z tymi kolegami.

Ja awansowałem kolejno z technika na kierownika sekcji, dalej na dowódcę baterii potem szefa służby uzbrojenia i elektroniki, dalej na zastępcę dowódcy dywizjonu ds. technicznych i dowódcę dywizjonu.

W baterii technicznej zdobyłem wszystkie specjalność, co jako dowódcy baterii, dawało mi możliwość oceny, rozliczenia poszczególnych komponentów baterii. Było to nie zawsze dobrze odbierane przez poszczególnych kierowników sekcji, gdyż nie mogli za bardzo „zabajerować” mnie.

        Z.P. - Zdobywanie wiedzy i to nie tylko wojskowej, to twoja specjalność.
        E.K. - W międzyczasie, w roku 1971 podjąłem studia na Politechnice Poznańskiej, które ukończyłem w 1976.

        Z.P. - Jaki był skład dowództwa dywizjonu w okresie jego rozformowania ?
        E.K. - Szefem sztabu był kpt. Zbigniew Żołna, zastępcą ds. technicznych mjr Władysław Mucha, kwatermistrzem por. Jarosław Nowak. Ostatnim zastępcą ds. politycznych był kpt. Rutkowski Zbigniew.

        Z.P. - Co robiłeś po rozformowaniu dywizjonu ?
        E.K. - Był zamiar utworzenia na terenie byłego 37 dr OP wojskowej bazy paliwowej, do lutego 1990 wiązałem nadzieje z ewentualną pracą w bazie paliwowej. W międzyczasie miałem kilkakrotne propozycje przejścia do 26 BR OP na stanowisko szefa szkolenia, odmawiałem, mając co innego na uwadze. Kiedy okazało się, że nadzieje były płonne, otrzymałem jedyną propozycję przyjęcia stanowiska dowódcy dywizjonu dowodzenia, poprzednik przechodził na stanowisko szefa szkolenia. Nie miałem wyboru, tak wówczas myślałem. Przy rozformowaniu dywizjonu "skierowałem" do dywizjonu dowodzenia bez mała 50% stanu osobowego 37 dr OP.

        Z.P. - Sam kiedyś miałem taką ofertę. Dywizjon dowodzenia był specyficzną jednostką funkcjonującą razem na tych samych obiektach co sztab 26 BR OP i zabezpieczał funkcjonowanie sztabu 26 BR OP. To była trudna do dowodzenia jednostka.
        E.K. - Dowódcą dywizjonu dowodzenia byłem bez mała 2 lata. Praca na stanowisku dowódcy dywizjonu dowodzenia ? Jeżeli dowodzi się samodzielnym dywizjonem rakietowym przez okres 8 lat to ma się tyle doświadczenia i wyrobionego poczucia odpowiedzialności, że dowodzenie dywizjonem bez tego obciążenia dyżurami bojowymi nie stanowi żadnego problemu. Problemem było co innego, dywizjon stacjonował w Gryficach dowódca zaś mieszkał w Nowogardzie. Zbyt długo byłem dowódcą, aby uznać taki stan w dłuższej perspektywie za właściwy. Należy jednak pamiętać, że były to już lata 90-te, okres przemian, niepewności i podejmowanie pewnych decyzji osobistych było obarczone dużym ryzykiem. Rodziło to też, nieuniknione w takich przypadkach, pewne implikacje. Skutkowało to złożeniem przeze mnie raportu o przeniesienie na PłSD. Reasumując, ten okres służby wspominam z przyjemnością, dowodziłem doświadczoną kadrą, zaangażowaną w służbie. Miałem pełną satysfakcję z tej pracy.

        Z.P. - Ostatnie twoje stanowisko służbowe to oficer operacyjny połączonego stanowiska dowodzenia (PłSD). Jak oceniasz ten etap pracy w kontekście wiedzy nabytej w 37 dr OP, dd OP i sztabie 26 BR OP ?
        E.K. - Cóż można mówić o problemach gotowości w okresie zmiany orientacji politycznej i militarnej w czasie, gdy brygada jest w trakcie rozformowywania. Ma to mówić oficer, który tworzył zręby gotowości bojowej brygady, a przez 22 lata bezpośrednio w dywizjonie rakietowym przywiązany był do problemów dowodzenia ludźmi, gotowości sprzętu „jak pies do budy” (przepraszam za kolokwializm). Jest swoistym chichotem historii, że uczyłem się rzemiosła i pojęcia czym jest gotowość bojowa wraz z powstaniem brygady , zaś będąc w pełni doświadczonym obserwuję , uczestniczę w jej rozformowaniu, czytaj, likwidacji. W tym czasie moja wiedza i doświadczenie nikomu nie było potrzebne, nie tylko moje, ja byłem jednym z wielu. Był to zapewne czas, gdzie miarą sukcesów w dowodzeniu było to ilu i jak szybko uda się zwolnić do rezerwy członów kadry, którzy z tych czy innych względów nie przystają do rzeczywistości. Nie było atmosfery, nie było woli na pogłębioną analizę tego stanu rzeczy. Okazało się, że najwyższe organa wojskowe nie miały wypracowanego modelu postępowania kadrowego na taką sytuację. Bardziej ciekawym dla mnie była obserwacja zachowań ludzkich w okresie transformacji. Szczególnie przykrym dla mnie, były obserwacje jak to depozytariusze jedynie słusznych poglądów w ciągu jednej nocy stają się apologetami nowych idei.

Cóż, natura ludzka jest nieodgadniona, reszta to casus conscientiae (sprawa sumienia - dop. Z.P.).  Z tych też uwarunkowań wynoszę przekonanie, że optymalnym dla mnie zakończeniem służby zawodowej był rok 1990, moment rozformowania 37 dr OP. Dalsze lata nie wniosły do służby nic nowego. Nie chcę kończyć swojej wypowiedzi w tonie pesymistycznym, generalnie rzecz ujmując, nie mogę powiedzieć, że przełożeni nie dali szans, szanse miałem, wybrałem inną drogę, co jest to wiem, co mogło być nie wiem. Jedyny plus z pobytu na PŁSD to fakt, że nabrałem pewnego dystansu do służby wojskowej i to, że przejście między wojskiem a środowiskiem cywilnym było łagodne i bez stresu. A to też ma swoją wagę.

       Z.P. -Edwardzie, serdecznie dziękuję za wywiad i za pomoc przy odtwarzaniu historii 37 dr OP.
        E.K. - Także dziękuję za sposobność wspólnego wspominania o starych dziejach.  Jednocześnie korzystając z okazji, chciałem pozdrowić wszystkich żołnierzy, oraz pracowników cywilnych z którymi dane mi było pracować, dziękuję im oraz życzę wszelakiej pomyślności w życiu.

 

Posłowie.

W ramach restrukturyzacji Sił Zbrojnych i w wyniku zakończenia okresu technicznego eksploatacji zestawu rakietowego S-75, 37 da OPK został w marcu 1990 roku rozformowany. Kadra zawodowa formalnie zakończyła pracę na stanowiskach służbowych w dywizjonie, do końca 1989 roku.

Zestaw rakietowy S-75 37 da OP był po modernizacji i został przekazany na Śląsk. Zastąpił starszy zestaw.  Rakiety zostały przekazane do 40 i 38 da OP, gdzie zostały rozmontowane i przekazane Agencji Mienia Wojskowego jako złom użytkowy. Ładunki bojowe, laski prochowe i pirotechnika została zniszczona.

kpt. Zbigniew Żołna nadzoruje demontaż strzelnicy garnizonowej w 37 da OPK. Elementy strzelnicy przeniesiono do 78 pr OP.

Foto 1. kpt. Zbigniew Żołna nadzoruje demontaż strzelnicy garnizonowej w 37 da OPK. Elementy strzelnicy przeniesiono do 78 pr OP.


Co stało się z obiektami po 37 da OPK ? Pierwotnie planowano w obiektach sztabowo-koszarowych stworzyć dom opieki społecznej dla kobiet umysłowo chorych w stopniu lekkim. Gmina poczyniła nawet wstępne czynności techniczne, oddzielono ogrodzeniem obiekt sztabowo-koszarowy od byłych stanowisk ogniowych. Ostatecznie, w wyniku braku porozumienia ze Służbą Zdrowia, odstąpiono od tego projektu. 

Rozważano także koncepcje zachowania części strefy bojowej jako zapasowe stanowisko ogniowe dla dywizjonów rakietowych. Bez powodzenia. Upadła także koncepcja przejęcia obiektów na bazę materiałowo-techniczną i paliwową dla wojska.

Przez pewien okres, pomieszczenia obiektu kuchennego i stołówki żołnierskiej dzierżawione były dla producenta wanien i innych akcesoriów z tworzyw sztucznych. 

Obecnie trwa batalia o utworzenie na bazie obiektów dywizjonu spalarni odpadów i śmieci przemysłowych, czemu jest przeciwna miejscowa opozycja i ekolodzy.

 

[Zdjęcie 2 - brak w archiwum]

Foto 2. Stanowiska ogniowe i koszary byłego 37 dr OP. Foto: DigitalGlobe - Google.

 

Czym zajmuje się była kadra zawodowa 37 dr OP ?  Jeden przykład, ostatni dowódca 37 dr OP ppłk rez Edward Kornicki. Rodzina i dom, a w wolnym czasie ? Aktywny udział w życiu lokalnej społeczności. Do niedawna był przewodniczącym powiatowej komisji rewizyjnej SLD w Goleniowie. Obecnie jest jednym z wiceprzewodniczących miejsko-gminnej organizacji SLD w Nowogardzie. Na czas wyborów samorządowych wybrany został pełnomocnikiem Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Lewica i Demokraci na teren powiatu Goleniów. 

 ppłk rez. Edward Kornicki na spotkaniu z przewodniczącym SLD Wojciechem Olejniczakiem.

Foto 3. Na zdjęciu od lewej: Stanisław Sowa - nauczyciel (emeryt), Wojsciech Olejniczak -  Przewodniczący SLD i ppłk rez. Edward Kornicki.

 

 

płk rez. Edward Kornicki i były premier Józef Oleksy.

Foto 4. Na zdjęciu od lewej: płk rez. Edward Kornicki, przewodniczący SLD woj. Zachodniopomorskiego, poseł z okręgu Koszalin - Stanisław Wziątek  i były premier - Józef Oleksy.


1  Od 1986 zmiana nazwy na 37 dywizjon rakietowy OP.